środa, listopada 21, 2007

Stardast

Zafundowaliśmy sobie z Małżowinką odrobinę rozrywki dla mas. Zupełnie spontanicznie wybraliśmy się do kina na zupełnie spontanicznie wybrany film. Padło na "Gwiedzny Pył" (bęc) i muszę przyznać, że bardzo nam się podobało.


Nie wiem jakie recenzje zebrał ten film od osób, które się na sztuce filmowej znają, ale guzik mnie to obchodzi. Jak dla mnie to tak właśnie powinno wyglądać kino rozrywkowe - trochę widowiskowe, trochę zabawne, trochę romantyczne i trochę steampunk'owe :D. Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie zaprezentowane w nim poczucie humoru zdecydowanie odbiegające od typowo holiłudzkich kretynizmów. Może dlatego, że autorem literackiego pierwowzoru jest imć Neil Gaiman.

Pisząc tego posta zacząłem zastanawiać się czy ten film ma jakieś wady i... ich nie znajduję, no po prostu nie mam się do czego przyczepić. Realizacja nie jest może mistrzowska, historia nie jest wyszukana, przydałoby się trochę więcej steampunk'u (ale nie marudzę bo spodziewam się nasycić nim oczęta w "Złotym Kompasie"), aktorstwo również nie jest oskarowe ale tego wszystkiego się po prostu nie zauważa, tak jak nie zauważa się dwóch i pół godziny spędzonych w kinie.

Niestety w mojej brutalnej skali filmowej papuśności, polegającej na wydaniu paru gold piece'ów na oryginał, "Gwiezdny Pył" otrzymuje ocenę negatywną. Jako jednorazowa rozrywka tak - jak najbardziej polecam, ale do domu zabierać jej nie ma sensu.

poniedziałek, listopada 19, 2007

Inwazja

M$ został zmuszony do walki z Linux'em o rosyjskie szkoły, komputer z preinstalowanym modem ubunciaka stał się hitem amerykańskiego Walmart'a, Macedonia rozpoczęła projekt mający na celu udostępnienie internetu wszystkim młodym obywatelom wykorzystując do tego również komputery z Linux'em.

Takich doniesień jest coraz więcej. Pingwiny spokojnie i systematycznie zdobywają coraz szersze rynki. Im więcej użytkowników tym lepszy development i wsparcie producentów a im lepszy development i wsparcie producentów tym więcej użytkowników. I tak w kółko.
Nic nas już nie powstrzyma.
Buhahahahaaaaaa

środa, listopada 07, 2007

I stała się światłość

O, klękajcie narody, oto bowiem nadejszla wiekopomna chwila!
Twardzi i szlachetni na co dzień mężczyźni płaczą teraz jak bobry, kobiety na zmianę śmieją się nerwowo lub mdleją, zdezorientowane i głodne dzieci pochlipując biegają w poszukiwaniu rodziców, na ulicach samochody wpadają na siebie w nieładzie, ptaki wracają z ciepłych krajów, psy wspinają się na firanki, Andrzej z obłędem w oczach wdziera się do sejmu, koty szczekają, słońce wschodzi po zmierzchu, Microsoft udostępnia wszystkie swoje kody źródłowe, Żydzi bratają się z Arabami - świat oszalał!

Ale dlaczego?!
Co się stało?!
Co teraz z nami będzie?!
Kto za to odpowiada?!

Spokojnie!
Nie lękajcie się powiadam, albowiem to Skajp udostępnił betę 2.0 swojego produktu, który - uwaga - umożliwia rozmowy wideo!!!

Tyle czasu na to czekałem, że chyba zaraz znów się rozpłaczę.
Testuj się kto może!

sobota, października 27, 2007

Szast Prast

I po strachu.
Wdusiłem ubunciakowi guziora automagicznego apgrejdu.
Zagulgotało, zachrobotało, zamigotało, pierdło i ruszyło.
Ku memu zadowoleniu, a co znacznie ważniejsze - ku zadowoleniu Szanownej Mej Małżonki ;) , żadnych problemów nie odnotowałem. Apgrejd twał jakieś 1,5 godziny i zakończyłby się wcześniej gdybym grzecznie siedział przed monitorem w pełnym napięcia oczekiwaniu na kliknięcie jakiegoś "okeja" zamiast kręcić się po chałupie bez sensu niczym klient w centrum handlowym oblężony przez świąteczne promocje.
Jedyny problem mam z tanderberdem, który jednak szwankował już wcześniej a teraz działa w dwóch trybach: pobierania i odczytu. Objawia się to automatycznym zamknięciem aplikacji po ściągnięciu poczty. Po ponownym uruchomieniu można już czytać mejle. Dziwne.
Natomiast jeśli chodzi o pozytywy to, poza szybszym uruchamianiem, nowymi wersjami aplikacji, radosnym kompizem (jea!) oraz nowym menedżerem wyglądu, większych zmian nie odnotowałem. Specjalnie się jednak w to testowanie nie zaangażowałem więc liczę na stopniowe odkrywanie różnych smaczków.

Jako bonus do tego posta dołączam trzy ciekawe sznurki, które być może już znacie ale jeśli nie to warto w nich pogrzebać:

Ubuntu Tutorials - kto zgadnie co się za tym kryje?
The Fridge - ubunciakowe njusy
Full Circle Magazine - ubunciakowe pisemko

W najnowszym numerze tego ostatniego znajdziecie artykuł o wykorzystaniu plaginów z fotoszopa w gimpie. Kiedyś tego rozpaczliwie szukałem i zamierzam się tym pobawić. Ciekaw jestem czy mieliście z tym już do czynienia.

poniedziałek, października 22, 2007

Zrzut 1007

Ponieważ poniższy zrzut zrobiony został w sytuacji podwójnie historycznej pozwolę go sobie opatrzyć skromnym komentarzem.

Po pierwsze uwiecznia on ostatnie chwile przed apgrejdem ubunciaka do wersji 7.10. Na gibkiego gibbona, sam nie wiem czemu, czekałem z irracjonalnym wytęsknieniem i teraz, gdy się w końcu doczekałem postanowiłem dodatkowo złamać swoją żelazną zasadę, zaryzykować i uruchomić apgrejd automatyczny. Uczynię to już lada dzień i sam jestem ciekaw efektów.


Po drugie stopklatka z TVN24 prezentuje pierwsze sekundy po opublikowaniu wstępnych wyników wyborów parlamentarnych roku 2007. Jakie są każdy widzi. Ostateczną wersję poznamy jutro.
Podsumowując - dla mnie największymi sukcesami tych wyborów są przede wszystkim spektakularne wykopanie z rządu oszołomów z Samomamony i LPR'u (muszę przyznać, że to głównie zasługa Pierwszego Jarosława Rzeczypospolitej) oraz odsunięcie PiSuarów od władzy.
Z powodu około 55% frekwencji w euforię bym nie wpadał bo nie jest to wynik zbyt wysoki, ale jednak znacząco wyższy od poprzedniego co niewątpliwie napawa optymizmem. O zadowoleniu w tym przypadku można by mówić po dodaniu jeszcze 20-30%.
Co do zwycięzców, to wygrana Platformy napawa mnie umiarkowanym optymizmem. Jeśli dojdzie do skutku zapowiadana koalicja z PSL'em to powinno być OK. Jestem przekonany, że i tak lepiej sprawdzą się w roli rządzących niż ich pokraczni poprzednicy. Podoba mi się to, że posłowie PO sprawiają wrażenie ludzi dialogu, co daje mi podstawę do wiary w ich sukces na polu zacierania sztucznych, bratobójczych podziałów społecznych z takim kunsztem i wytrwałością ukształtowanych przez Jego Przebiegłość Brata Jarosława.
Z resztą swojej manii prześladowczej i kompleksowi wiecznego partyzanta dał Jarosław wyraz w żałosnej namiastce przemówienia, w którego pierwszych słowach obwinił za swoją porażkę nowe wcielenie układu - "potężny front" wrogich mediów, morderców i kogoś tam jeszcze, ale tego już nie dosłyszałem. Ewolucja wykształtowała już chyba w moim organizmie jakiś zbawiennie działający na układ nerwowy mechanizm obronny, który automatycznie odcina bodźce przekazywane do mózgu przez zmysł słuchu kiedy tylko jakiś baran zaczyna sadzić tego typu niestworzone farmazony. Na szczęście to już koniec żenady, od której tak bardzo chcieliśmy uciec. Oby się nigdy więcej nie powtórzyła.
Swoją drogą Tusk też trochę przegiął z tym wątkiem miłosnym, ale jeśli już społeczeństwo ma wybaczać politykom niezręczne wypowiedzi to wolę żeby to były takie.

środa, października 17, 2007

Supermeny

Znalazłem niedawno niesamowity filmik, na którym chłopcy bawią się specjalnymi kostiumami pozwalającymi szybować bez wspomagania różnymi zewnętrznymi ustrojstwami. Coś fantastycznego - żadnych barier, żadnych ograniczeń.
Mimo, że w wędrówkach po szlakach odległych od ziemi o kilka zaledwie pięter towarzyszy mi wytrwale paraliżujący i zazwyczaj irracjonalny lęk wysokości, to widok tych wyczynów podniósł mi ciśnienie i utwierdził w przekonaniu, że spoko - też bym tak potrafił ;).
Na szczęście los zapewne nie umożliwi mi zweryfikowanie tego wrażenia więc nim pozostanę :D
Póki co obejrzyjcie jak się ludziska potrafią zabawić.

wtorek, października 09, 2007

Łódźju?

Oglądam sobie wczoraj bibisi łorld, niby nic - telewizja jak każda inna, tyle że nie nasza (a wiadomo - kto nie nasz ten wróg), lecą sobie niusy, pogoda i takie tam dyrdymały aż tu nagle babach! Reklama jakiegoś miasta. Ale jaka! Skoczna muzyczka, autobusy, dziewczęta, teatry, centra handlowe, zielone parki, sportowcy, gwiazdy filmowe, zabytki, nocne kluby i inne szmery bajery jakich barbarzyński świat zachodniej europy do tej pory nie oglądał. Łał! Szczena opada. Super ekstra fajne miejsce, myślę sobie, muszę tam pojechać. Tylko gdzie to? UK? France elegance? Nie, to Łódź!



Powiem Wam, że bardzo mi się zrobiło sympatycznie. Nie znam się na sztuce filmowej, ale jak dla mnie to ta reklama jest nieźle zrealizowana i zachęcająca. Inne nacje zapewne byłyby z niej dumne i zadowolone, u nas od razu znajdzie się masa malkontentów, którym jak zwykle coś tam nie będzie się podobało. Wbrew im wszystkim stwierdzam, że dla mnie bomba. Tak trzymać. Potrzeba nam więcej takich akcji. Tylko czy to przypadkiem nie jest element polityki zagranicznej prowadzonej na kolanach? Aż strach pomyśleć...

P.S. Przypomnę tylko, że łodzianie byli również świadkami pewnej mniej wesołej sytuacji. Co więcej - nie był to przypadek odosobniony. Sam widziałem...