Jak na prawdziwą kangurzycę przystało nosi w torbie nieprzebrane bogactwo szpargałów. Takiej kolekcji "niezbędnych" gadżetów nie powstydziliby się ani Makgajwer, ani Błond ani nawet Borewicz...
Sprawdź kim Ty jesteś...
No i się doczekałem. Nie wiem jak to delikatnie opisać... może tak: równie dennego filmu to już naprawdę dawno nie widziałem! W tym „dziele” nie ma chyba nic godnego polecenia. Historia, dialogi, gra aktorów, scenografia, no generalnie wszystko jest do bani. Tego filmidła nie ratuje nawet (umiarkowana moim zdaniem) uroda Andżeliny, która jest nienaturalnie wymuskana, wytapetowana, wyfryzowana i wystrojona. Moje rozżalenie jest tym większe, że odbiornik telewizyjny wiernym mym druhem nie jest, z rzadka do niego zaglądam, a w tym zaglądaniu najmniej miejsca zajmują filmy, więc jeśli już na jakiś się zdecyduję to chcę mieć z tego frajdę. A tak, zmarnowałem ponad dwie (z czego jedna to reklamy) godziny życia.
Przed rzeczonym seansem wyczytałem gdzieś, że sekłel jest lepszy od "jedynki". Jeśli to prawda, to dziękuję opatrzności za to, że podczas oglądania pierwszej części usnąłem po piętnastu minutach. Z takiej traumy mógłbym się już nie otrząsnąć.
A fuj, nie polecam.